niedziela, 7 października 2018

Jak żyć? O poradnikach.

Niedziela, 07.10.2018

Uwielbiam poradniki. Stare, nowe, z aktualną wiedzą i z przeterminowaną. Podoba mi się dążenie do bycia lepszym, zdrowszym, sprawniejszym, mądrzejszym, przekraczanie własnych ograniczeń. Tak samo jak poradniki książkowe uwielbiam porady dawane przez ludzi bezpośrednio. Dzięki dobrym radom otrzymanym od bliższych i dalszych znajomych i nieznajomych wciąż uczę się gotować, wychowywać dzieci, ćwiczyć, być w związku, sprzedawać książki, pomagać, żyć. Lubię też złe rady. Czasem wiem od razu, że u mnie, w naszej rodzinie, coś nie zadziała, a czasem muszę się o tym przekonać w praktyce. Sama tak wiele biorę od innych (z książek i od ludzi), że chcę się podzielić tym bogactwem wiedzy praktycznej. Dlatego tak często zamieszczam zdjęcia okładek lub gotowych tekstów z poradników na naszych mediach społecznościowych. Czasem są to porady z baaaardzo starych książek w formie ogłoszeń dzisiaj brzmiących komicznie. A czasem proste i trafne spostrzeżenia ze współczesnych wydawnictw.

Wiem, że dzisiaj wszelką wiedzę można czerpać z internetu. Jest tam mnóstwo wartościowej wiedzy z każdej dziedziny życia, ale i mnóstwo śmieci. Polecam zwłaszcza starsze publikacje poradnikowe w formie papierowej, gdyż prawie zawsze przy ich wydawaniu konieczna była merytoryczna redakcja. Marka i renoma wydawnictwa oraz autorytet autora często gwarantują najlepszą jakość wiedzy zawartej w takich poradnikach. 

Przykłady poradników nowszych i starszych z naszej antykwarycznej półki "Poradniki" można obejrzeć poniżej:
 










Dzisiaj ukazuje się też mnóstwo publikacji poradnikowych. Pomagają one rozwiązać mniej i bardziej poważne problemy rodzinne, zdrowotne, kosmetyczne, dietetyczne, związkowe, zawodowe, finansowe, wszelkie. W wielu z nich jest adnotacja, że autor nie ponosi odpowiedzialności za skutki stosowania wskazówek zawartych w książce. Warto mieć na uwadze, że porady z książek, tak samo jak te z internetu, od znajomych i wszystkie inne, powinny być traktowane właśnie jako wskazówki, rady, a nie niezawodne sposoby uzyskania konkretnych rezultatów. Książki to mądrość, ale tylko jeśli przefiltrujemy ich treść przez własny zdrowy rozsądek i indywidualną sytuację, możemy uzyskać pozytywne dla nas efekty. 


Poniżej zamieszczam zdjęcia książek poradnikowych, z których sama wzięłam wiele cennych rad. W każdej z książek były też rady dla mnie zupełnie nieprzydatne. Pamiętajmy o tym za każdym razem, gdy odkrywamy swojego kolejnego guru, kolejną super dietę, czy inną inspirację. Czasem warto przeczytać całą książkę dla jednej cennej wskazówki wyczytanej gdzieś w treści.










czwartek, 20 września 2018

Czy warto mieć drukowaną encyklopedię?

Piątek, 21.09.2018


Encyklopedie i słowniki




Na początku uprzedzę, że korzystam często z Wikipedii, uważam, że to świetny wynalazek, bardzo potrzebny i dobrze, że jest. 

Nasz antykwariat skupuje książki. Jednym z najczęściej przynoszonych do skupu typem książek są encyklopedie i słowniki. Nasz antykwariat sprzedaje książki. Jednym z najrzadziej kupowanych przez naszych klientów typem książek są encyklopedie i słowniki. Dlaczego tak jest?


 

 

Wszystko jest w internecie

To najczęstszy powód i odpowiedź na oba pytania: dlaczego ludzie pozbywają się encyklopedii i dlaczego ich nie kupują. Tak, to prawda, w internecie jest wszystko: informacje wartościowe i bezwartościowe, wiedza i śmieci. Drukowana encyklopedia gwarantuje nam jakość wiedzy i informacji, które zawiera. Oczywiście jest to wiedza aktualna na dzień oddania encyklopedii do druku. Drukowane encyklopedie szybko się więc dezaktualizują. Dlatego wychodziły do nich liczne suplementy, uzupełnienia i aktualizacje za konkretne lata. Wiele haseł jednak się nie starzeje. Podany na pierwszych stronach spis autorów haseł i skład zespołu redakcyjnego to zapewnienie o wysokiej jakości treści zawartej w encyklopedii. Jeśli chodzi o informacje z internetu, to opublikować  cokolwiek może każdy i trudno o gwarancję jakości.



 Odejście właściciela


Często swoje książki przynoszą nam osoby starsze, które mówią nam wprost, że porządkują swoje sprawy przed nieuchronnym odejściem z tego świata. Rozdali już swoje książki krewnym i znajomym, każdy wziął to, co chciał, a to czego nikt nie chciał oddają do antykwariatu. Zwykle wśród takich przebranych księgozbiorów są wydawnictwa encyklopedyczne różnego rodzaju. Nasz antykwariat zawsze przygarnia wszystkie niechciane książki, bo w ciągu ponad 20 lat funkcjonowania nauczyliśmy się, że każda książka znajdzie w końcu swojego czytelnika. Przez jednego niechciana, przez innego poszukiwana. Problem mamy tylko z tym, że czasami na tego czytelnika książki czekają latami, a magazynowanie ich, odkurzanie, opracowywanie i prezentowanie w internecie kosztują. ale to temat na inny wpis. Ci, którzy sprzedają/oddają nam encyklopedie prezentują całe spektrum postaw i zachowań. Każda sytuacja jest inna i zależy od indywidualnych uwarunkowań.  Jedni znają wartość książek, z trudem zdobyli wszystkie tomy subskrybując je w księgarniach Domu Książki w czasach gdy trzeba było zapisywać się na książki i czekać na nie w kolejce. Tacy ludzie, jeśli już muszą rozstać się ze swoimi książkami, to chcą mieć przynajmniej świadomość, że trafią w dobre ręce, że ktoś jeszcze z nich skorzysta. To zapewnia nasz antykwariat. Inny typ ludzi, którzy przynoszą nam encyklopedie, to z reguły spadkobiercy poprzednich właścicieli, dla których książki są problemem. Co zrobić z rzeczami (w tym książkami) po kimś? Jedni znajdują nasz antykwariat i mogą z czystym sumieniem przekazać książki, bo inaczej musieliby je wyrzucić. Trzeba oczyścić mieszkanie po babci/cioci/dziadku/wujku i je sprzedać lub wynająć. Właśnie te bardzo trudne sytuacje, gdy odbieramy telefon i rozmówca zaczyna od słów: "zmarła siostra/mama/brat/tata/ciocia/babcia/wujek/dziadek", uzmysławiają nam jak mało znaczą gromadzone przez nas przedmioty, w tym książki.



Zmiana wnętrza


Kiedyś wielotomowa encyklopedia stojąca w równym szeregu na półce była ozdobą domu, powodem do dumy jego mieszkańców i stała zwykle w reprezentacyjnym miejscu. Teraz widuję coraz więcej wnętrz domów i mieszkań bez książek. Niech każdy otacza się tym co lubi, nic antykwariuszce do tego. Przykro jednak się robi, gdy w codziennej pracy obserwuję jak mało dla niektórych znaczą książki, w tym encyklopedie. Przecież w tych pięciu/dziesięciu/trzynastu czy nawet pięćdziesięciu tomach jest reprezentacja całej naszej wiedzy o Wszechświecie. Oczywiście jest to wiedza aktualna na rok wydania encyklopedii, możliwe, że ocenzurowana, jeśli encyklopedia była wydana w latach obowiązywania cenzury w danym kraju. Ale, mimo tego, ma swoją wartość. Dobrze mieć w domu na półce encyklopedię, nawet w wersji jednotomowej.

 




 Bez pośredników


Zaletą czytania książek drukowanych i posiadania drukowanej wersji encyklopedii jest też brak urządzenia pośredniczącego w lekturze. Wystarczy papierowy egzemplarz i światło słoneczne. Nie wiem co zużywa więcej prądu: żarówka czy czytnik, więc nie będę osądzać, który rodzaj czytania jest bardziej oszczędny w przypadku czytania po zachodzie słońca. Zwłaszcza, że trzeba by wziąć pod uwagę mnóstwo innych kosztów. Jedno jest pewne: książkę papierową (też encyklopedię) możemy czytać bez dostępu do prądu i do internetu. Na pytanie zadane w tytule tego postu odpowiadam, że warto mieć drukowaną encyklopedię jeśli będziemy od czasu do czasu do niej zaglądać. Jeśli ma stać na półce i tylko robić dobre wrażenie, to lepiej ją oddać.






czwartek, 13 września 2018

Stare książki - wyrzucać je czy może naprawiać i odkrywać na nowo?

Piątek, 14.09.2018










Co robić?


Co robić ze starymi książkami? To pytanie zadaje sobie wielu ludzi, którzy odziedziczyli po kimś księgozbiór, kupili mieszkanie/dom wraz z książkami lub w inny sposób zostali przez los obdarowani książkami. Większość osób ma wpojony szacunek dla książki. Ludzie nie chcą wyrzucać książek, wiedzą że można z nich jeszcze skorzystać i chcą je sprzedać, oddać, wymienić, żeby mieć poczucie, że komuś jeszcze się przydadzą. Część takich książek trafia do antykwariatów.


 

 Język polski



Chcę się w tym wpisie skupić na książkach starych, wydanych przed 1945 rokiem, czyli tzw. przedwojennych, którymi ostatnio zaczęłam się intensywniej zajmować w pracy. Wzięłam na warsztat książki w języku polskim, choć z uwagi na historyczne uwarunkowania w Toruniu mamy w obrocie antykwarycznym dużo więcej książek po niemiecku. Książek w języku polskim jest mniej, są bardziej zniszczone, z jednej strony dlatego, że były gorzej i taniej wydawane, pewnie też w mniejszych nakładach, z drugiej strony dlatego, że konkretny egzemplarz był czytany przez większą ilość czytelników. Jeśli chodzi o rodzaj wydawanych dawniej książek, to w przypadku książek polskich przeważają książki o tematyce religijnej, beletrystyka i podręczniki szkolne. Dużo rzadziej zdarzają się książki naukowe, książki dla dzieci i młodzieży, albumy, encyklopedie, słowniki. Stare książki w języku polskim, które trafiają do naszego antykwariatu mają wiele rodzajów zniszczeń, które skrupulatnie opisujemy wstawiając je na sprzedaż w internecie. Zawsze dokładnie opisujemy każdy zagięty narożnik, pęknięcie grzbietu, nieaktualne pieczątki, podpisy, notatki, podkreślenia, naderwane krawędzie stron. Często też klienci przynoszą nam do skupu książki w tak złym stanie, że nie możemy ich przyjąć, mimo naszej pasji i szacunku dla starych książek. Mówimy zwykle, że takie książki (choć czasem trudno nazwać książką przewiązane gumką luźne strony bez okładki) nie mają wartości handlowej, tylko sentymentalną. Nie można tych książek wycenić, bo dla potencjalnego nabywcy nie jest ważne, że ta książka była w rodzinie właściciela przez wiele pokoleń, czytał mu ją dziadek i książka przetrwała w rodzinie wiele lat. Z kolei właścicielowi trudno wytłumaczyć, że nie możemy kupić takiej książki nawet za 1 zł, zwykle prosimy, żeby w miarę możliwości pokazał książkę introligatorowi i zapytał o możliwość naprawy. Doradzamy też, żeby po ewentualnej naprawie egzemplarz podarować komuś z rodziny, kto kończy 18 lat, bierze ślub lub przeprowadza się do nowego mieszkania czy za granicę. Taka książka może stać się wtedy unikalnym, jedynym w swoim rodzaju prezentem, którego nie kupimy w żadnym sklepie.   












Książka-senior




Wiele myśli przychodzi mi do głowy w czasie pracy ze starymi książkami. Jedna z nich to traktowanie tych książek jako książek-seniorów, którym należy się szacunek, w miarę możliwości naprawa, polepszenie ich kondycji, próba znalezienia im nowego domu, właściciela, który je doceni, przeczyta, obejrzy i wstawi na półkę. W książkach-seniorach tkwi mnóstwo energii. To nie tylko utwór literacki, czy porcja wiedzy w nich wydrukowana, ale też sposób wydania tych książek. Okładka, rodzaj papieru, kompozycja strony tytułowej, układ tekstu na stronie, wszystkie te zagadnienia są w starych książkach bardziej dopracowane. Nawet jeśli książka była tanim wydaniem jakiegoś opowiadania sensacyjnego, to widać pewną dbałość wydawcy o szczegóły, choć oczywiście nie zawsze. Dziś wydawcy rzadko przykładają wagę do estetyki, nowe książki są do siebie podobne, rzadko trafiają się dzieła sztuki edytorskiej, choć oczywiście są i dziś piękne nowe książki. 




Stara-materiał na nową



Książkowi seniorzy dają bardzo wiele tym, którzy je dziś docenią. Wystarczy taką książkę wziąć do ręki, żeby od razu zacząć się zastanawiać: kto tę książkę kupił, dla kogo, kim był autor dedykacji, a kim obdarowany, jak funkcjonowała biblioteka/czytelnia, której pieczątki są w książce, co się działo z tą książką w czasie wojny, gdzie była kupiona i jak znalazła się w Toruniu. Można chyba powiedzieć, że każda stara książka to materiał na nową książkę.

Praca ze starymi, zniszczonymi książkami na początku nie była moim ulubionym antykwarycznym zajęciem. Takie książki nazywane przeze mnie trudnymi odkładałam na osobne stosy z etykietą "do zajęcia się później". Niedawno zabrałam się za nie, bo zrobiło ich się już naprawdę dużo i odkryłam te książki na nowo. Codziennie mam czas tylko na 3-4 takie książki. Opisuję je, delikatnie skanuję, umieszczam w naszym sklepie internetowym, o wyjątkowych piszę w newsletterze lub na naszym fanpage'u na Facebooku, na Twitterze, Google+, Instagramie, czasem na LinkedIn. Zachęcam do odkrywania starych książek, do przyjrzenia się im w antykwariatach, do sprawdzenia czy u Państwa w rodzinie są tacy książkowi seniorzy. Warto naprawić je u introligatora, pokazać dzieciom, postawić w widocznym miejscu w domu, odwdzięczą się chwilą relaksu i mnóstwem myśli, które przychodzą do głowy, gdy się je przegląda. A może ktoś napisze nową książkę zainspirowany starą... 

czwartek, 6 września 2018

Bibliografia - jak znaleźć książki na dany temat?

Piątek, 07.09.2018


Praca w antykwariacie i księgarni oznacza często rozwiązywanie problemów klientów związanych z bibliografią. Co to słowo oznacza dziś i co oznaczało kiedyś każdy zainteresowany może sobie znaleźć w internecie lub klasycznej drukowanej encyklopedii. Na potrzeby tego wpisu uznam, że słowo to oznacza listę książek na dany temat. Bardzo często spotykamy w antykwariacie klientów pytających o książki na konkretny temat. Są to pytania mailowe, zadawane na naszym fanpage'u, smsem, telefonicznie, ale też osobiście podczas wizyt w naszym sklepie stacjonarnym. 


Autor


Pytania o książki danego autora to najłatwiejsze dla nas zadanie. Pamiętamy co mamy na półkach, w komputerze sprawdzamy co mamy w magazynie i odpowiadamy klientowi. Zapraszamy do przejrzenia naszej oferty na miejscu, mówimy, że ta oferta codziennie się zmienia. Są to zmiany w obie strony, czyli książki na półki dokładamy i książki z półek zabieramy (sprzedają się na miejscu lub wysyłkowo). Wiele razy byłyśmy już świadkami rozczarowania klienta, który przyszedł po książkę, którą kilka dni/tygodni/miesięcy temu widział u nas na półce, a teraz jej nie ma. Wtedy zawsze jest nam przykro, ponieważ chętnie rezerwujemy książki dla klientów odkładając na specjalną półkę za ladą, żeby tam poczekały na dogodny moment do zakupu. Jeśli ktoś nie zdecydował się na zakup od razu, ani nie poprosił o odłożenie tytułu, to niestety musi mieć świadomość, że książka może w każdej chwili zostać sprzedana komuś innemu.



Dział wyodrębniony


Pytania o książki z konkretnej dziedziny dzielimy na dwie grupy. Pierwsza to dziedziny, które mamy wyodrębnione w antykwariacie, jak: matematyka, geografia, biografie, sztuka. Druga grupa to dziedziny niewyodrębnione, jak: Egipt, militaria, książki w starych okładkach, podręczniki szkolne, ubiór. Książki z dziedzin u nas wydzielonych stoją na swoich miejscach na półkach lub w odpowiednich kategoriach antykwariatu internetowego. Nic prostszego niż skierowanie klienta w to miejsce i pozostawienie go z książkami na interesujący go temat. Świadomie wpisałam "zostawiamy klienta", choć to może brzmi niemarketingowo. Obserwujemy naszych klientów i widzimy, czy wolą "prowadzenie za rękę" i podawanie przez nas każdej książki i opowiadanie o niej, czy wolą zostać sami z książkami. Często temat podany przez klienta to wąska specjalizacja, np. pszczelarstwo, Piłsudski, projektowanie ogrodów. Wąskie dziedziny to u nas części szerszych dziedzin, czyli książki na temat pszczół stawiamy w biologii, książki o Piłsudskim w historii itd. Do tych szerszych działów się z klientem kierujemy i wskazujemy konkretne miejsce na regale.


Dział niewyodrębniony


Problem mamy, gdy klienta interesuje dziedzina u nas niewyodrębniona, tu najczęściej chodzi o nazwy geograficzne. Ktoś pyta np. wszystko na temat Hiszpanii. Wtedy tłumaczymy, że przewodniki po Hiszpanii mamy w dziale przewodników, książki o historii Hiszpanii mamy w historii, książki o sztuce Hiszpanii mamy w sztuce, o kulturze-w kulturze, pamiętniki z podróży do Hiszpanii-w podróżach, reportaże z Hiszpanii-w reportażach, o pisarzach z Hiszpanii-w biografiach, książki autorstwa pisarzy hiszpańskich-w prozie hiszpańskiej itd. W takich przypadkach odbywamy wędrówkę po tych działach i szukamy albo klienci sami szukają czegoś na temat interesującego ich regionu. Podobnie jest z militariami, mamy piękne albumy o starej broni w dziale sztuka, książki o uzbrojeniu z czasów różnych wojen w dziale historia, powieści o żołnierskim życiu w literaturze pięknej, reportaże z wojen w reportażach, książki o szkołach wojskowych w dziale pedagogika itd. Akurat nad działem militaria warto pomyśleć, czy nie utworzyć go i zebrać te wszystkie książki w jedno miejsce.

Wąski temat


Jeszcze większy problem to wąski temat podawany przez klientów, np. konkretna osoba, miejscowość, szkoła, choroba. Mało prawdopodobne żebyśmy mieli książki na temat jednej świętej, jednego miasteczka itd. Ale bardzo możliwe, że rozdział lub artykuł na ten konkretny temat jest w książce opisującej szersze zjawiska. Wtedy doradzamy przejrzenie działu i sprawdzenie spisów treści książek pod kątem poszukiwanej tematyki.

Katalog biblioteczny


Tutaj dochodzimy do bardzo ważnego narzędzia, którym są w naszej pracy katalogi przedmiotowe bibliotek. Naszych klientów uświadamiamy lub przypominamy im o istnieniu tego przydatnego narzędzia, dzięki któremu możemy znaleźć publikacje na interesujący nas temat. Bibliotekarze nad tym właśnie trudzą się w bibliotekach, żeby każdą trafiającą do nich książkę przypisać do tematów, które potem mogą zainteresować czytelników. Książki w katalogu bibliotecznym możemy wyszukiwać po tytule, po autorze, po wielu innych parametrach i też po temacie. Polecamy stronę Biblioteki Narodowej, na której można wpisać temat, kliknąć "szukaj" i uzyskać listę publikacji na ten temat. Przykładowo wpisałam przed chwilą "Hiszpania" i uzyskałam ponad 7000 wyników w zakładce "Temat". Jeśli chcemy nie tylko znaleźć listę publikacji, ale też wypożyczyć lub skorzystać na miejscu z książki, to lepiej szukać w katalogu swojej lokalnej biblioteki. Ja szukam w naszych toruńskich: Książnicy Kopernikańskiej i Biblioteki UMK. Zachęcamy naszych klientów do takiego przeglądania i wypisania sobie tytułów książek na dany temat, które potem my możemy znaleźć w naszym antykwariacie lub innych antykwariatach i dla nich sprowadzić. Zawsze też bardzo zachęcamy do wypożyczenia najpierw książki z biblioteki i sprawdzenia czy na pewno trzeba ją mieć na własność, czy wystarczy przestudiować i oddać do biblioteki. 





Bibliografie w książkach



Kolejnym świetnym sposobem na znalezienie książek i artykułów na interesujące nas tematy są bibliografie zamieszczane zwykle na końcu innych książek na te tematy. Dobrym zwyczajem było/jest udostępnienie czytelnikom spisu publikacji, z których autor korzystał przy pisaniu książki. Dzięki temu czytelnik może sięgnąć po kolejne wiadomości na pasjonujący go temat i dalej go zgłębiać. Najczęściej bibliografie znajdują się na końcu książek naukowych i popularnonaukowych, ale też często w poradnikach, biografiach, a ostatnio coraz częściej w powieściach autorzy piszą w podziękowaniach z jakich książek/źródeł korzystali. 


Gdyby ktoś z Państwa potrzebował więcej wyjaśnień na temat poszukiwań książek, autorów, tematów, to służę pomocą, proszę pisać maile na: poczta@antykwariat-torun.pl, można wysłać do nas wiadomość przez fanpage, sms na numer: 607 768 375, można przyjść do nas na Wysoką 16 w Toruniu, gdzie chętnie pomogę w książkowych problemach.

piątek, 31 sierpnia 2018

Co czytam?

Piątek, 31.08.2018

Czytam kilka blogów i słucham kilku podcastów, które mnie inspirują i pomagają w życiu i w pracy. W tych blogach i podcastach autorzy często wspominają o książkach, którymi sami się zainspirowali w swojej pracy. Na tym blogu piszę o życiu i pracy swoim i antykwariatu, a w tym życiu istotną rolę pełnią książki. Pomyślałam, że może komuś przyda się lista moich aktualnych lektur, które pomagają mi godzić role partnerki, mamy, antykwariuszki i społeczniczki. 

Czytam teraz:

1. Więzień nieba / Carlos Ruiz Zafon




Niedawno kupiłam w nowej toruńskiej księgarni Kafka i spółka  trzecią część sagi o barcelońskiej księgarni i Cmentarzu Zaginionych Książek pt. Labirynt duchów. Pierwszą część, czyli Cień wiatru, czytałam około 10 lat temu, a drugiej części, Więzień nieba, nie czytałam wcale. Żeby przeczytać trzecią część muszę najpierw przeczytać część drugą, a żeby wiedzieć o co chodzi w drugiej części warto  zacząć od początku. Szybko przeczytałam więc Cień wiatru, a teraz czytam Więźnia nieba. Książki Zafona wciągają mnie, czarują Barceloną i klimatem księgarń, antykwariatów, cmentarzysk, ale trochę też przytłaczają nagromadzeniem mrocznych wątków. Fakt iż książki, księgarnie i pisarze grają w tych powieściach główne role powoduje, że wybaczam im mroki i zaświaty i czytam z zapartym tchem.

2. Labirynt Śniących Książek / Walter Moers



Czytam, bo pokochałam pierwszą część, czyli Miasto Śniących Książek. Obie części są starannie wydane, świetnie ilustrowane przez autora - niemieckiego pisarza, rysownika komiksów i ilustratora. Tematem obu części jest Księgogród - miasto antykwariatów i przygody Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów. W tych książkach każde zdanie jest pełne książek, a wiele słów ma przedrostek biblio-. Drugą część, czyli Labirynt Śniących Książek, czyta mi się opornie, to trudna lektura dla zmęczonej po pracy i domowych obowiązkach antykwariuszki. Ale brnę przez nią starając się zapamiętać wszystkie wątki.

3. Wciąż o tobie śnię / Fannie Flag



Wypożyczona z ukochanej Filii nr 3 Książnicy Kopernikańskiej, polecona przez bibliotekarkę Paulinę, idealnie spełnia swoje zadanie wakacyjnego relaksowania. Dotychczas tej autorki czytałam tylko Smażone zielone pomidory, które mnie zachwyciły. Wciąż o tobie śnię po kilkudziesięciu jak dotąd przeczytanych stronach też zapowiada się nieźle, choć wątpię czy dorówna Pomidorom.


4. Czarnoksiężnik z Archipelagu / Ursula LeGuin




Książka rekomendowana do czytania przez mojego partnera-miłośnika fantasy. Podobno jeśli pokochałam Władcę Pierścieni, Diunę, Narnię, Pieśń Lodu i Ognia, Harrego Pottera, sagi Trudi Canavan i Wiedźmina, to muszę to przeczytać. Czytam więc. Na razie nie wciągnęła mnie na tyle, żebym nie mogła się oderwać. Ale były już takie przypadki, Tolkien też na początku szedł mi opornie.

5. Opowieść o miłości i mroku / Amos Oz



Tę książkę kupiłam w warszawskiej Księgarni na Tłomackiem. Od dawna chcę poznać książki Amosa Oza i jako pierwsza nadarzyła się ta. To książka autobiograficzna pokazująca w tle historię Żydów, także polskich, więc dla mnie bardzo ciekawa. Lubię kulturę i historię Żydów, więc raz na jakiś czas sięgam po książki o tematyce żydowskiej. Ta czyta się szybko, wciąga, urzeka i edukuje. Na pewno przekonała mnie do przeczytania innych książek autorstwa Amosa Oza.


6. Cyfrowa demencja : w jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci / Manfred Spitzer




To książka zaliczana przeze mnie do kategorii "edukacyjnej". Czytane książki dzielę sobie na dwie grupy: czytane dla czystej przyjemności i czytane, bo przyjemne i pożyteczne, czyli edukacyjne. Pięć pierwszych opisanych tutaj książek to te z pierwszej grupy, trzy pozostałe to książki, które czytam dla zdobycia wiedzy. Cyfrową demencję kupiłam po jednej z audycji w Trójce, pewnie był to Klub Trójki, w której gościem był autor książki. Dużym wyzwaniem dla naszej rodziny jest roboczo tak przez nas nazwana "kwestia ekranów", czyli używanie smartfonów, komputera, telewizora. Staram się zdobywać wiedzę o wpływie "ekranów" na dzieci skąd tylko się da, ale nie ma wielu badań na ten temat. Nasze stanowisko formujemy więc z wielu składników: własnych doświadczeń, doświadczeń rodziny, przyjaciół, znajomych, badań publikowanych w prasie i z tej książki. Książka została napisana w 2012 roku, w Polsce wydana w 2013, ale opisane w niej mechanizmy działania mózgu, jego rozwój u dzieci i wpływ na ten rozwój np. gier komputerowych w ciągu minionych lat nie zmieniły się i są wciąż aktualne. Książka warta przeczytania przez rodziców, którzy chcą wiedzieć jak ekrany wpływają na dzieci.

7. Zakamarki marki : rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki / Paweł Tkaczyk


Książka z roku 2011, ale z wciąż aktualnymi, uniwersalnymi informacjami. Czytana przeze mnie oczywiście dla lepszego funkcjonowania naszej firmy - antykwariatu. Książka zawiera krótkie rozdziały opisujące konkretne zagadnienia, co czyni z niej idealną lekturę dla zapracowanych i zajętych matek Polek-przedsiębiorczyń. Można przeczytać jeden rozdział w ciągu kilku minut wolnego czasu między jednym obowiązkiem a drugim i otrzymać solidną porcję wiedzy.

8. Głaskologia : jak pozytywnie wpływać na innych i zwiększać przy tym swoją satysfakcję. Faktyczne reguły motywowania i rozumienia motywacji / Miłosz Brzeziński




Książka z rozdziałami wymagającymi trochę więcej czasu niż poprzednio opisana, ale też umożliwiająca przyswojenie szybkiej, konkretnej dawki wiedzy w dowolnym momencie. To duża zaleta książek poradnikowych. Zdarza mi się, co prawda, nawet poradniki czytać z zapartym tchem, jak wciągające powieści. Większość tego typu książek ma tę jednak tę zaletę, że można je czytać miesiącami, sięgając po nie w wolnej chwili bez konieczności przypominania sobie bohaterów i akcji. Głaskologia pomaga mi w życiu i w pracy, wiele wyjaśnia, pozwala zrozumieć motywy postępowania innych ludzi.



Jak można wnosić z powyższego wykazu czytam kilka książek naraz i bardzo sobie chwalę ten system. W zależności od ilości czasu, którym dysponuję i nastroju sięgam po książkę najbardziej adekwatną do warunków i czytam. Jeśli chcieliby Państwo podzielić się swoimi wrażeniami z lektur, proszę pisać na fanpage'u antykwariatu lub na maila: poczta@antykwariat-torun.pl. Może stworzymy jakiś rodzaj wirtualnego lub realnego klubu czytelniczego?

środa, 20 czerwca 2018

Maj - targi dzień drugi

Niedziela, 03.06.2018

Antykwariaty

Drugi dzień warszawskich targów rozpoczął się od krótkiej wizyty w części antykwarycznej. Kolejny już rok z rzędu na Warszawskich Targach Książki swoje stoiska mają antykwariaty. Jest ich kilkanaście i wszystkie pięknie się prezentują. Nie miałam jednak czasu, żeby zatrzymać się na dłużej przy każdym stoisku. Jedynie przy stoisku ulubionego antykwariatu Kwadryga musiałam porozmawiać choć chwilę z właścicielami. Na tym i na pozostałych stoiskach obejrzałam książki, które antykwariusze przywieźli na targi. Upewniłam się, że wciąż na czasie jest to, co i u nas w Toruniu, a różnice między miastami czy regionami mają swoje źródło jeszcze w czasach zaborów. Inne książki zbierali dawni mieszkańcy Torunia, a inne mieszkańcy Warszawy. Dziś w naszym antykwariacie mnóstwo jest starych niemieckich książek, do rzadkości zaś należą zachowane w dobrym stanie książki po polsku niebędące literaturą popularną. Warszawski rynek antykwaryczny to całkiem inna sprawa, którą zawsze z podziwem i zazdrością badam. Z powodu pośpiechu nie zrobiłam stoiskom antykwarycznym ani jednego zdjęcia. Może to i dobrze. Mam zapamiętane obrazy w głowie i mam nadzieję, że nie wykasują się zbyt szybko.

Bibliotekarze



W ciągłym pośpiechu wędrowałam dalej przez stoiska w drodze na księgarskie wydarzenie. Moją uwagę przyciągnęła książka prezentowana na stoisku Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich - Rozumienie świata : o warsztatach pracy z książką i czytelnikami. Książkę autorstwa Elżbiety Hornowskiej i dziewięciu innych pań wydano w serii Biblioteki-Dzieci-Młodzież. Książkę tak umiejętnie przedstawiła mi pani pracująca na stoisku SBP, że po szybkim przekartkowaniu stwierdziłam, że koniecznie muszę ją mieć. Jest pięknie wydana, zawiera liczne kolorowe ilustracje z przykładami prac wykonywanych na warsztatach z książką oraz mnóstwo dobrze opisanych scenariuszy zajęć praktycznych z książkami w roli głównej. Książka została zakupiona jako inwestycja w fachową wiedzę. W naszym nowym pomieszczeniu będzie kącik dziecięcy i młodzieżowy, w którym chcemy intensywnie zajmować się zarażaniem książkową pasją. Od czasu do czasu chodzę też na czytelnicze zajęcia do szkoły syna i przedszkola córki, gdzie też wiedza z tej wspaniałej książki się na pewno przyda.




Księgarstwo


Najważniejszym wydarzeniem branżowym drugiego dnia targów było dla nas księgarzy spotkanie pod nazwą: Dobre pomysły nie muszą być drogie! Jak sprawić by książki niezależnych wydawców i lokalnych księgarń były bardziej widoczne i dostępne. Niemiecki wydawca Jorg Sundermeier z wydawnictwa VerbrecherVerlag i fundacji Kurt Wolf Stiftung oraz niezależny księgarz David Mesche z księgarni Buchbox! opowiadali o tym jak wyglądają ich działania promujące książki niezależnych wydawców w niezależnych księgarniach. Organizatorami spotkania byli: Polska Izba KsiążkiGoethe-Institut Warschau oraz Frankfurter Buchmesse. Zapisałam kilka stron notatek o sposobach przyciągnięcia ludzi do księgarń, działaniach skierowanych do dzieci (w Niemczech 40% sprzedaży w księgarniach stanowią książki dla dzieci. Na uwagę zasługuje projekt "Lepsza ocena z niemieckiego", który u nas dotyczyłby oczywiście oceny z języka polskiego. Projekt polega na nagrodzeniu uczniów, którym udało się poprawić ocenę semestralną o 1 stopień. Tacy uczniowie mogą w nagrodę wybrać sobie ze specjalnie przygotowanego stolika jedną książkę. Książki są podarowane przez wydawnictwa, a całość odbywa się we współpracy z nauczycielami. Innym ciekawym działaniem skierowanym do pracowników księgarń było szkolenie jak wzmocnić kręgosłup, żeby bezpiecznie podnosić ciężkie paczki z książkami. Niemieccy wydawcy i księgarze prowadzą też akcję "Bucher nicht Produkte", która ma uświadomić społeczeństwu, że książka nie jest tylko sumą kosztów, które złożyły się na jej produkcję, ale ma też niemierzalną wartość intelektualną. Nie wyobrażam sobie jednak takiej kampanii w naszym kraju, gdzie głównym komunikatem dla klientów jest właśnie książka jako produkt, którego główną cechą jest cena i na niej skupiają się wszelkie działania. O tym, że książka ma wartość intelektualną i dlaczego warto kupić książkę i mieć ją w domowym księgozbiorze raczej nie słyszy się i nie czyta w komunikatach marketingowych sprzedawców. Ciekawą propozycją podobną do naszego Weekendu Księgarń Kameralnych jest niemiecki Indie Book Day, czyli Dzień Książki Niezależnej. To inicjatywa łącząca niezależne małe wydawnictwa z takimi księgarniami. Zadaniem publiczności jest tego dnia pójść do niezależnej księgarni, kupić książkę niezależnego wydawcy, zrobić sobie zdjęcie z książką i zamieścić w mediach społecznościowych. Pomysłów i działań niemieckich księgarzy i wydawców było wymienionych na wykładzie dużo więcej. Gdyby ktoś chciał kopię moich notatek, proszę pisać: poczta@antykwariat-torun.pl

    

Innowacje-być pionierem 


O innowacjach w księgarstwie zapisałam kolejnych kilka stron notatek na seminarium Księgarnia przyszłości-seminarium. Trendy-praktyka-wdrożenia. Innowacje w rozwoju księgarń niezależnych w Polsce i na świecie zorganizowanym przez Azymut. Marcin Skrabka z Good Books przedstawił nam mnóstwo rozwiązań, dzięki którym nasze księgarnie mogą osiągnąć sukces. Po wysłuchaniu tego wykładu, zapisaniu kilku stron notatek i przerobieniu w głowie całości wydaje mi się, że kluczem do sukcesu księgarń jest wiedza. Wiedza, czyli książki, szkolenia, serwisy internetowe, targi, spotkania, wszelkie okazje do wymiany myśli, informacji. Księgarz nie czytający książek ze swojej oferty, ale też książek, czasopism i serwisów ze swojej branży nie osiągnie sukcesu. Chociaż samo czytanie i wchłanianie wiedzy jeszcze nikomu pieniędzy nie przyniosło, trzeba tę wiedzę przetworzyć na sukces. Tego przetwarzania też możemy się nauczyć. Dobrym pomysłem jest przeznaczenie choćby 15 minut dziennie na dokształcanie. Zacząć warto od cennych informacji w portalu Wiedza Księgarza.



Czytanie


Po ostatnim seminarium resztkami sił obeszłam jeszcze kilka stoisk wydawnictw, z którymi współpracuje nasz antykwariat lub z którymi chcemy zacząć współpracę. Potem odprowadziłam przyjaciółkę księgarkę Basię Skrzyńską na dworzec, gdzie zdążyłyśmy jeszcze zjeść obiad i trochę porozmawiać. Po obiedzie udałam się na kwaterę, czyli do domu mojej kuzynki, która z rodziną wyjechała na weekend i zostawiła mi swoje mieszkanie. Na taki raj czytelniczy czekałam po ciężkiej pracy na targach. Zakupiłam ulubione czytelnicze używki tj. chipsy i herbatę (chipsy jako niezdrowe trzeba popijać herbatą, która jest zdrowa i według mnie na pewno neutralizuje te szkodliwe substancje). Zaopatrzona w książkę Ferrante i nowe nabytki z targów czytałam kilka godzin bez przerwy. Rano pojechałam na dworzec wcześniej, specjalnie żeby jeszcze poczytać w kawiarni (tylko w Warszawie takie ekscesy mi się zdarzają). Wsiadłam do pociągu i czytałam kolejne prawie 3 godziny z coraz większym żalem, że raj czytelniczy dobiega końca. Jednak raj trwa nadal. Jeśli chce się czytać (lub koniecznie trzeba bo to nałóg), to czas się znajdzie. O tym skąd wziąć czas na czytanie pisałam tu: http://antykwariat-torun.blogspot.com/2017/04/skad-wziac-czas-na-czytanie.html






niedziela, 27 maja 2018

Maj - targi dzień pierwszy

Niedziela, 27.05.2018


Maj


Tegoroczne Warszawskie Targi Książki były dla mnie bardzo udane. Zarówno pod względem towarzysko-przyjacielskim jak i zawodowo-profesjonalnym. Do Warszawy odjechałam w czwartek 17 maja rano zostawiając antykwariat pod opieką mojej mamy i naszej pracowniczki. Najpilniejsze sprawy starałam się zamknąć w środę, ale i tak na pewno wiele zostało do załatwienia i wiele nowych spraw pojawić się miało na bieżąco. Nigdy nie wiem czy telefon służbowy zabierać ze sobą na takie wyjazdy, czy zostawiać w antykwariacie. Z jednej strony telefon dzwoni naprawdę często (kilkadziesiąt razy dziennie) i za każdym razem powoduje u mnie stres i przeszkadza w pracy i pewnie powinnam go zostawić w Toruniu. Z drugiej strony często moja mama i nasza pracowniczka odbierając telefon stykają się z sytuacją, w której i tak muszą zapytać mnie o coś, bo same nie mogą zdecydować. Podsumowując: telefon firmowy to jedyna rzecz, która psuła mi wrażenia z targów.

Francuska


Z przyjaciółkami księgarkami: Moniką Chilewicz z księgarni Zaczytanie z Józefowa, Ewą Woźnicką z księgarni Mała Buka z Warszawy i Basią Skrzyńską z księgarni Stanisława Skrzyńska z Brzegu Dolnego zaplanowałyśmy spotkanie przedtargowe w Cafe&Bar Francuska 30 przy ulicy Francuskiej 30. Ja zjawiłam się pierwsza, więc zamówiłam jedzenie i picie i zawzięcie czytałam dalej Genialną przyjaciółkę Eleny Ferrante, którą zabrałam ze sobą do pociągu. Książka wciągnęła mnie totalnie i tylko wydarzenie o randze Warszawskich Targów Książki mogło mnie od niej oderwać. Gdy przyjaciółki-księgarki schodziły się na miejsce spotkania zaczęłyśmy rozmawiać o naszych bieżących wyzwaniach, problemach. Szybko okazało się, że wspólnie znajdujemy rozwiązania większości z tych problemów. W międzyczasie odbierałyśmy telefony i rozwiązywałyśmy problemy innych przez telefon i tak zrodziła się nasza kolejna inicjatywa, czyli grupa rozwiązująca problemy naszego księgarskiego wszechświata. Jednym z efektów jej pracy jest inicjatywa pod piękną nazwą: Mam Przyjaciółkę Księgarkę.
Gdy okazało się, że minęła godzina 10:00, czyli rozpoczęcie targów, trudno było nam zakończyć miłe spotkanie i zgodnie stwierdziłyśmy, że targi mogą poczekać. Zwłaszcza, że pierwsze wydarzenie targowe, w którym chciałyśmy wziąć udział zaczynało się o 12:00.

Ciężka praca




W końcu jednak trzeba było ruszyć do pracy, czyli na targi. Miałyśmy naprawdę mało czasu na zwykłe zwiedzanie stoisk, gdyż udział w wydarzeniach i rozmowy z innymi księgarkami, wydawcami, ludźmi książki zajmowały nas prawie całkowicie. 









Pierwszym wydarzeniem, w którym uczestniczyłyśmy było szkolenie Legalnej Kultury pt. Czy memy podlegają prawu autorskiemu?
Dowiedziałyśmy się wielu nowych rzeczy oraz odświeżyłyśmy wiedzę z zakresu prawa autorskiego. Wiemy dzięki szkoleniu jak korzystać ze zdjęć, cytatów i innych materiałów w mediach społecznościowych i ogólnie jakie są zasady ich udostępniania. Kolejnym wydarzeniem, w którym uczestniczyłam było Książka to kapitał-strategia księgarni BookBook 
Tutaj zadziałał na mnie wabik w postaci występowania w jednym zdaniu słów: "księgarnia" i "strategia" i instynkt mnie nie zawiódł. Spotkanie z prezesem sieci księgarni BookBook było bardzo ciekawe, przydatne i pełne optymizmu, który przeniósł się też na mnie jeśli chodzi o dalszy rozwój księgarń. Prosto z tego spotkania udałam się na kolejne: Czy self-publishing to zagrożenie dla rynku wydawniczego?
Czytam blog Michała Szafrańskiego od trzech lat, słucham jego podcastu i czytam jego książki, a wiedzę w nich zawartą wykorzystuję z pożytkiem dla finansów moich i antykwariatu, dlatego nie mogłam nie iść na spotkanie z nim. Spotkanie było świetne merytorycznie (wiele ciekawych informacji od uczestników) oraz niesamowicie emocjonujące dla mnie. Po tym wydarzeniu miałam czas żeby wreszcie na spokojnie porozmawiać z księgarkami i znajomymi. Każda taka rozmowa, choćby krótka i na pozór niewiele znacząca, potrafi dać niesamowite efekty i okazać się bardzo przydatna w pracy i w życiu. Spotkanie z przemiłymi przedstawicielkami Polskiej Sekcji IBBY  i koleżanką ze studiów na Polskiej Akademii Księgarstwa - Małgosią Narożną ze szczecińskiej Księgarni FiKa to takie piękne momenty targów, które naładowały mnie pozytywną energią i sprawiły, że będę czekać z niecierpliwością na kolejne spotkanie.



Dzień pierwszy targów dobiegł końca, chociaż wiem, że moglibyśmy gadać jeszcze długo, ale takie księgarskie gadanie to naprawdę ciężka praca, która wyczerpuje organizm, a przed nami był jeszcze drugi dzień targów. Zostanie on opisany w kolejnym wpisie.