niedziela, 21 lipca 2019

Firma jednoosobowa

Piątek, 19.07.2019

 

Podobieństwa


W gabinetach weterynaryjnych lub w mediach różnego rodzaju można czasem zobaczyć zdjęcia psów i ich właścicieli pokazujące ich podobieństwo. Coś w tym jest, chyba każdy się z tym zgodzi, nie tylko w kwestii fizycznego podobieństwa, ale i charakteru. Podobne z mikrofirmami i ich właścicielami. Jeśli właściciel mikrofirmy jest w dobrym nastroju i czuje energię do działania, tak samo ma jego firma, jeśli właściciel źle się czuje lub jest chory, jego firma działa nie najlepiej lub nie działa (oby krótko). Analogia z wyglądem fizycznym też ma tutaj zastosowanie. Możemy zrobić wiele aby zadbać o swój wygląd w zakresie zdrowia i samopoczucia - jak Cię widzą, tak Cię piszą - jeśli dbamy o swoje zdrowie i dobry nastrój, to wyglądamy zdrowo i jakbyśmy byli w dobrym nastroju. Tak samo nasze firmy: starając się o ich estetyczny wizerunek, możemy być spokojni o taki ich odbiór przez klientów.


Różnice




W naszym  antykwariacie częściowo też tak było i jest: jaki właściciel, taka firma. Przez 8 lat (w latach 1994-2002) firmę prowadził Mieczysław Mackiewicz, mój ojciec. Był na tyle specyficzny 
i zostawił tyle tomów dzienników, że spokojnie można o nim i jego życiu napisać wielotomową opowieść. Tutaj w skrócie opiszę jak jego niektóre cechy charakteru przekładały się na funkcjonowanie firmy. Po pierwsze porządek. Niektórzy twierdzą, że antykwariat to miejsce, 
w którym z definicji nie ma porządku i najlepiej jeśli sam właściciel nie wie dokładnie co ma i gdzie. Jednak u mojego ojca porządek oznaczał raczej organizację całego przedsięwzięcia. Zaczynając od planu otwarcia antykwariatu, który w punktach był skrupulatnie zanotowany na świstkach papieru z odzysku. Tutaj konieczna adnotacja: wszelkie skrawki papieru, części zeszytów, notesów, kołonotatników nawet z małą ilością pustego miejsca były przez ojca skrzętnie segregowane i przechowywane, następnie wykorzystywane do zapisywania pomysłów. Dziś mam mnóstwo jego papierów z notatkami w różnych kolorach (długopisy, pióra, ołówki też były chomikowane 
i wykorzystywane do samiutkiego końca zgodnie z regułą oszczędności i nie marnowania, dziś to się nazywa zero waste). Kolor wkładu do długopisu był to dla ojca tak samo mało istotny szczegół jak kolor farby do pomalowania regału, czy kolor części garderoby. Liczyła się tylko użyteczność. 
I oczywiście porządek. Trzeba było znaleźć lokal na antykwariat, wstawić szyby w puste okna spichlerza przy Podmurnej 13 (swoją drogą ciekawe czy ktoś dziś szukając lokalu na działalność handlową martwi się o szyby w oknach, a jeśli ich nie ma, to kombinuje i wstawia różne rodzaje szyb z pomocą znajomego Szklarza). Regały w starym antykwariacie pochodziły od znajomych (ojciec potrafił przerobić nawet stare wersalki na regały), były samodzielnie przez ojca budowane lub zdobywane z likwidowanych przedsiębiorstw. Gdy był już lokal i regały, można było zacząć przywozić książki. Zupełnie nie pamiętam jak ojciec je transportował. Wiem na pewno, że miał wózek doczepiany do roweru, który po tym jak ktoś mu ukradł rower woził sam, ciągnąc go lub pchając. Być może miał jakiś samochód załatwiony dla przetransportowania książek z domu 
i piwnicy do antykwariatu, ale też całkiem możliwe, że robił to sam wózkiem. Na regałach książki stały uporządkowane ściśle według działów, zwykle w kolejności alfabetycznej według nazwisk autorów. Gdy już plan otwarcia został zrealizowany, w życie wszedł plan funkcjonowania i tu były plany dzienne, tygodniowe i miesięczne. Codziennie trzeba było wykonać określone czynności z listy (pamiętam: włączyć światła, zapisać nowy dzień na kartce do utargów, podlać roślinę). Codziennie do umycia był określony regał, fragment podłogi lub dywanu, schody raz w tygodniu. Najważniejsze: co drugi dzień rozłożyć nowe nabytki ze stołu na półki, a na stół wyłożyć nowe "Nowe nabytki" wcześniej wyczyszczone i wycenione. Bez specjalnego miejsca na liście zadań było bieżące sprzątnie sali (klienci w antykwariacie potrafili zostawić puste opakowania po jedzeniu i piciu, czy niedopałki papierosów), porządkowanie książek na półkach, naprawianie uszkodzonych książek i układanie ich na półkach. Porządek obowiązywał też w skupowaniu książek i wszystkich innych pracach antykwarycznych, w które wtedy jeszcze nie byłam wtajemniczona.
W latach 2002-2008 antykwariatem dowodziła moja mama Henriette Dekowska-Mackiewicz. Przekazanie zasad funkcjonowania firmy odbyło się przeze mnie, gdyż wcześniej to ja pomagałam ojcu w antykwariacie, a mama zajmowała się swoją, całkiem odmienną, pracą zawodową. Dziś widzę, że to przekazanie udało się znakomicie. Możemy to zawdzięczać umiejętnościom szkoleniowym mojego ojca, który cały czas, przy każdej możliwej okazji opowiadał mi jak działa antykwariat i przekazywał kolejne obowiązki oraz umiejętnościom szybkiej nauki nowego zawodu mojej mamy, która z dnia na dzień wstała od maszyny do szycia, usiadła za ladą antykwariatu i przystąpiła z energią do nowej pracy. Firma pod rządami mamy stanowczo osiągnęła wyższy poziom porządku, w sensie czystości. Zamiatanie, szorowanie, odkurzanie częściej niż w ustalonych przez ojca odstępach czasu to była duża innowacja. Ustalenie nowych zasad skupu, a przede wszystkim przeprowadzka antykwariatu z Podmurnej na Łazienną (gdzie funkcjonowaliśmy w latach 2005-2008) to też wielka zasługa mamy antykwariuszki. Wielką zasługą każdego, kto przebywał zimą w antykwariacie na Podmurnej było wytrzymanie na sali bez ogrzewania. Na Łaziennej byliśmy krok do przodu - były tam piece kaflowe, w których mama paliła. W naszej kolejnej lokalizacji, przy ulicy Św. Katarzyny (lata 2008-2011) ogrzewanie było na prąd i mimo małego metrażu ciężko było to pomieszczenie ogrzać. Zasługą mojej mamy jest więc także wytrzymanie 8 godzin dziennie w tych zimnych lokalizacjach.


Ja w latach 2002-2006 pełniłam rolę doradczą i pomagałam w antykwariacie na tyle na ile mogłam jednocześnie studiując dziennie. Od roku 2005 zajęłam się sprzedażą internetową, a w 2008 roku formalnie przejęłam firmę cały czas opierając się na pomocy mamy. Tak jest do dzisiaj, przy czym od kilku lat okresowo pomagają nam pracownicy. Jak dzisiaj cechy charakteru mojej mamy, moje, naszych pracowników przekładają się na funkcjonowanie naszej firmy? Np. kiedy jest zmiana mojej mamy można wyczuć zapach/smród papierosów przed wejściem do antykwariatu. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Przypominam sobie czas moich letnich wakacji w czasach liceum i letniej pracy na Podmurnej gdy ojciec wyjeżdżał na urlop, a do antykwariatu przychodzili moi przyjaciele i znajomi, a intensywny zapach/smród papierosów pochodził bezpośrednio od nas. Wiele jest takich spraw. Staramy się być wzorową firmą, ale jak każdemu, czasem wychodzi to lepiej czasem gorzej. Żeby być wzorową firmą dla klientów wysyłkowych, muszę codziennie jak najszybciej nadać przesyłki, czyli poszeleścić papierem pakowym,  poskrzypieć taśmą klejącą, co na pewno nie jest komfortowe dla naszych klientów stacjonarnych. Żeby być wzorową firmą dla klientów stacjonarnych, muszę czasem nie odebrać telefonu od klientów telefonicznych, co pewnie dla nich jest denerwujące. Na maile i wiadomości z portali społecznościowych mogę odpowiedzieć jak już najpilniejsze codzienne prace są zrobione w antykwariacie i akurat nikogo nie obsługuję. We wszystkich uwagach, opiniach o naszej firmie, które do nas docierają staramy się znaleźć złoty środek. Wszystkich oczekiwań nie spełnimy, czasem nie mamy możliwości, czasem coś od nas nie zależy, czasem nie mamy sił lub środków finansowych na idealne funkcjonowanie. Ale na pewno staramy się najlepiej jak potrafimy i cały czas dokształcamy i chętnie przyjmujemy wszystkie sensowne uwagi.

W sobotę 27 lipca 2019 nasza firma obchodzi swoje 25. urodziny, w tym dniu zapraszamy na kawę, herbatę i ciasto w godzinach otwarcia 10-15.










środa, 26 czerwca 2019

Co czytam - podsumowanie roku czytelniczego

Piątek, 07.06.2019


Jak wybierać książki do czytania, skąd czerpać pomysły i czym się kierować przy wyborze lektur? To częste pytania początkujących czytelników. Jeśli ktoś zaczyna swoją przygodę z czytaniem jako osoba dorosła lub prawie dorosła, to może potrzebować inspiracji i propozycji. Wyrobieni czytelnicy mają inny problem: którą z książek już wybranych do czytania czytać najpierw?

Nie twierdzę, że wiem co powinno się czytać, nie wiem co powinna czytać konkretna osoba. Mogę się podzielić moimi wyborami czytelniczymi z minionego roku. Od maja 1994 roku prowadzę zeszyt, w którym zapisuję tytuły i autorów przeczytanych książek. W maju mam urodziny i ten dzień jest granicą mojego roku czytelniczego. Postanowiłam podzielić się listą tytułów przeczytanych od maja 2018 do maja 2019. Ten rok czytelniczy był wyjątkowy, ponieważ udało mi się przeczytać aż 37 książek, to rekord dziesięciolecia, więcej książek przeczytałam ostatnio w roku 2006-2007, czyli w innej epoce, zanim miałam dzieci. Skąd w tym roku taki dobry wynik? Po wypisaniu tytułów postaram się odpowiedzieć.

1. Genialna przyjaciółka / Elena Ferrante
2. Magia myślenia kategoriami sukcesu / D. J. Schwartz
3. Zaufanie, czyli waluta przyszłości. Moja droga od zera do 7 milionów z bloga / Michał Szafrański
4. Gotowi na start / Pat Flynn
5. Historia nowego nazwiska / Elena Ferrante
6. Historia ucieczki / Elena Ferrante
7. Historia zaginionej dziewczynki / Elena Ferrante
8. Moje dziecko. Jak mądrze kochać i dobrze wychowywać dzieci w wieku szkolnym cz. II / Dorota Zawadzka
9. Kup kochance męża kwiaty czyli jak uniknąć zdrady / Katarzyna Miller
10. Cień wiatru / Carlos Ruiz Zafón
11. Gra anioła / Carlos Ruiz Zafón
12. Skandynawski sekret. 10 prostych rad, jak żyć szczęśliwie i zdrowo / Bertil Marklund
13. Wciąż o tobie śnię / Fannie Flagg
14. Być kobietą i nie zwariować. Opowieści psychoterapeutyczne / Katarzyna Miller, Monika Pawluczuk
15. Opowieść o miłości i mroku / Amos Oz
16. Nie bój się życia / Katarzyna Miller
17. Więzień nieba / Carlos Ruiz Zafón
18. Labirynt duchów / Carlos Ruiz Zafón
19. Mała księgarnia samotnych serc / Annie Darling
20. Uczeń architekta / Elif Şafak
21. Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953 / Elizabeth Winder
22. Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci / Linda Åkeson McGurk
23. Opowieść Podręcznej / Margaret Atwood
24. Sztuka porządkowania życia po szwedzku / Margareta Magnusson
25. Głaskologia. Faktyczne reguły motywowania i rozumienia motywacji. / Miłosz Brzeziński
26. Zarządzanie czasem / Jeff Davidson
27. 13 pięter / Filip Springer
28. Żona podróżnika w czasie / Audrey Niffenegger
29. Instrukcja obsługi kobiety / Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska
30. Narzędzia tytanów. Taktyki, zwyczaje i nawyki milionerów, ikon popkultury i ludzi wybitnych / Timothy Ferriss
31. Zostań królową PR / Kinga Fromlewicz
32. Szwecja czyta. Polska czyta / Katarzyna Tubylewicz, Agata Diduszko-Zyglewska
33. Dziwne losy Jane Eyre / Charlotte Brontë
34. Pracować i nie zwariować / Miłosz Brzeziński
35. Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa / Łukasz Pilip
36. Ciotka Zgryzotka / Małgorzata Musierowicz
37. Inne historie miłosne / Lucian Dan Teodorovici


Nie potrafię wybrać najlepszej książki roku. Nawet tworząc kategorie (lit. piękna, poradnik, reportaż itp.) nie potrafię zdecydować, która książka była lepsza od innej. Wszystkie były ciekawe i cieszę się, że je przeczytałam. Niektóre jednym tchem, czyli w ciągu 1-2 dni, inne w zrywach i z przerwami czytałam przez kilka miesięcy. Dłuższe przerwy zdarzają mi się przy poradnikach lub książkach popularnonaukowych, gdzie nie trzeba śledzić akcji, a każdy rozdział czy akapit jest pewną całością i czasem kilka minut wystarczy na skonsumowanie treści. 

Skąd miałam czas na czytanie? Pracy przecież nie mam mniej, tylko coraz więcej, rodzinie i domowi też poświęcam dużo czasu, gdy tylko jest okazja spotykam się z ludźmi, ćwiczę, biegam, spaceruję. Na czytanie wykorzystuję wszystkie chwile nadarzające się w ciągu dnia: czytam w czasie jedzenia (wiem to straszne, na dodatek przekazuję ten szkodliwy nawyk dzieciom), na naszą obronę mogę powiedzieć, że przy jedzeniu czytamy tylko nasze własne (nie wypożyczone) gazety i książki. Czytam gdy gotują się ziemniaki/ryż/makaron/kasza i akurat nie mam w tym czasie innych spraw. Tutaj mała wskazówka dla potrzebujących czasu: na zakupach zwracam uwagę na czas gotowania tych produktów i wybieram te z najdłuższym, żeby mieć więcej czasu na czytanie. Lubię też potrawy, które trzeba przyrządzać w piekarniku. Wtedy wystarczy ustawić minutnik, ewentualnie od czasu do czasu przemieszać potrawę i już można ze spokojem ducha i bez wyrzutów sumienia czytać. Gdy dzieci zajmują się swoimi sprawami, a ja akurat nie ogarniam domu, to czytam. Czytam wieczorami, ale zwykle bardzo krótko, bo oczy mi się zamykają. Rano czytam przy śniadaniu, gdy mam w planach podróż komunikacją miejską lub czekanie w poczekalni, to zawsze zabieram ze sobą książkę. W weekendy czytam bardzo dużo, szczególnie w niedziele. Gdy dzieci jeździły w wózku, to czytałam spacerując z nimi po parku. Tutaj kolejna rada: trzeba uważać nawet na alejkach, gdzie obowiązuje zakaz ruchu. Raz zdarzyło mi się w ostatniej sekundzie uniknąć zderzenia z traktorem służb dbających o zieleń w parku. Traktor stał zaparkowany wzdłuż alejki, a ja nie odrywałam wzroku od tekstu i go nie widziałam. Zauważyłam w ostatniej chwili. Kolejny cudowny wynalazek dla czytających mam: ogrodzone place zabaw. Wystarczy usiąść z książką w pobliżu wejścia i monitorować czy dziecko nie wychodzi z placu. Gdyby były potrzebne dalsze wskazówki jak znaleźć czas na czytanie, to proszę o wiadomość: poczta@antykwariat-torun.pl. Mam jeszcze sporo wypróbowanych sposobów, ale też chętnie dowiem się o kolejnych. Co do listy lektur z minionego roku, też mogę szczegółowo opowiedzieć o tych książkach w razie potrzeby.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Zmiany w antykwariacie

Piątek, 19.04.2019


Zmiany w antykwariacie


Poprzedni wpis na blogu jest sprzed ponad trzech miesięcy, czyli czas wziąć się do roboty i opisać co w tym czasie robiłyśmy. W funkcjonowaniu antykwariatu cały czas zachodzą zmiany, mniejsze i większe, ale zawsze będące reakcją na bieżące problemy lub usiłujące tym problemom zapobiec. Podstawowym problemem antykwariatu był w ostatnim czasie ogrom książek.

Nie prowadzimy skupu



Kilka miesięcy temu całkowicie wstrzymałyśmy skup książek. Pomieszczenie antykwariatu dostępne dla klientów ma powierzchnię około 20 metrów kwadratowych, nasz magazyn jest większy, ale też ma granice. W ostatnich latach w Toruniu coraz więcej osób i firm chce się pozbyć książek, a nasz antykwariat nie jest w stanie ich wszystkich przyjąć. Nie mamy możliwości zainwestowania w większą powierzchnię magazynową i zakup wszystkich oferowanych nam książek. Nie chcemy też być antykwariatem-gigantem, świadomie pozostajemy małą firmą rodzinną. Planujemy nowe przedsięwzięcie, nowy lokal dla antykwariatu dostępny dla klientów, w którym zgromadzimy wszystkie nasze książki, bez konieczności prowadzenia osobnego magazynu. Ale będzie to powierzchnia dokładnie na tyle książek, ile dziś mamy w magazynie. Dlatego bardzo nam przykro, ale nie możemy kupić wszystkich oferowanych nam książek. Zwykle oferowane nam są dość duże księgozbiory, nie pojedyncze tytuły, tylko ilości po kilkaset, kilka tysięcy książek. Sprzedajemy natomiast zwykle pojedyncze tytuły, rzadziej klienci kupują kilka książek na raz. Mamy zasadę ratowania wszystkich książek, czyli jeśli ktoś chce nam sprzedać pewną ilość książek, to nie wybieramy, tylko bierzemy wszystko. Oczywiście nie przyjmujemy książek mocno uszkodzonych, niekompletnych, brudnych, czy naprawdę niesprzedawalnych, tylko takie, które mają szansę znaleźć czytelnika. Z uwagi na tę rozbieżność: skup to setki i tysiące sztuk, a sprzedaż to pojedyncze sztuki, musiałyśmy wstrzymać skup, żeby zrobić miejsce i wznowić go za jakiś czas.


Nowe nabytki



Brak skupu nie oznacza jednak, że nowe nabytki nie pojawiają się w antykwariacie. W poprzednich latach podczas prowadzenia skupu antykwariat zgromadził ogromny zapas książek. Wprowadzamy je codziennie do naszego sklepu internetowego: www.antykwariat-torun.pl, a najciekawsze codziennie dowozimy do antykwariatu. Dlatego w antykwariacie wciąż pojawiają się nowe nabytki i warto zaglądać na naszą stronę do zakładki "Nowości" oraz do nas na Wysoką 16. W sklepie internetowym jest cała nasza oferta, a na miejscu w antykwariacie tylko część-najciekawsze i najbardziej poszukiwane przez klientów książki z każdego działu. Głównym kryterium doboru książek do oferty stacjonarnego antykwariatu na Wysokiej są upodobania naszych klientów. Wiemy o co najczęściej pytają, co najczęściej kupują i to staramy się im dawać. Jeśli aktualnie nie mamy danego tytułu w ofercie, a klient nie może lub nie chce czekać aż szczęśliwy los sprowadzi książkę do antykwariatu, to możemy zamówić książkę z innego antykwariatu jeśli jest aktualnie dostępna.


Sklep internetowy



Drugą ważną zmianą w antykwariacie jest przeniesienie naszej oferty internetowej w całości do sklepu internetowego. Do października 2015 roku wystawiałyśmy książki wyłącznie w serwisie Allegro, a tylko niektóre tytuły były umieszczane też na naszej stronie. Od tamtej pory każdy tytuł jest umieszczany zarówno na naszej stronie, jak i na Allegro. Jednak tytułów wystawionych tylko na Allegro w ciągu 14 lat naszej obecności w tym serwisie jest całkiem sporo i obecnie pracujemy nad przeniesieniem ich wszystkich na stronę antykwariatu. Obecnie na naszym Allegro pojawiają się tylko nowo wystawiane książki i to tylko na krótki czas, z powodu wysokich opłat pobieranych przez ten serwis. Skupiamy się więc na własnej stronie i antykwariacie stacjonarnym i wszystkich klientów zachęcamy do odwiedzania tych dwóch miejsc.


Prosimy o opinie



Chcemy jak najlepiej odpowiadać na Państwa potrzeby, dlatego prosimy o opinie dotyczące naszej działalności. Czego Państwo oczekują od antykwariatu? Jak powinien wyglądać/działać Państwa wymarzony antykwariat? Można do nas pisać maile: poczta@antykwariat-torun.pl, można pisać do nas w komentarzach na fanpage'u na Facebook'u, można dzwonić i pisać smsy: 607 768 375.  


Najważniejsze na koniec


W przyszłym tygodniu rozpoczyna się ogólnopolski Weekend Księgarń Kameralnych, zapraszamy do odwiedzania lokalnych księgarń, a Torunianki i Torunian zapraszamy szczególnie na ciekawe wydarzenia odbywające się w naszych księgarniach: Weekend Księgarń Kameralnych w Toruniu. Wydarzenie współorganizują i wspierają: blog Rezerwaty Książek i portal Między Książkami.





Codzienną pracę antykwariatu można śledzić na profilach na Facebooku, Twitterze, Instagramie.



niedziela, 6 stycznia 2019

Książkowy umiar i minimalizm

Niedziela, 6.01.2019

Wszystkiego Najlepszego na Nowy Rok! Niech postanowienia i plany się realizują, a zdrowie i dobry nastrój dopisują. Dziś napiszę o książkowym umiarze, który zalecam prawie każdemu odwiedzającemu nasz antykwariat. 


Ogrom

Odkąd prowadzę antykwariat (w lutym 2019 minie 11 lat) codziennością stało się dla mnie doradzanie w kwestii: co zrobić z książkami, których się nie potrzebuje. Na wykształcenie się mojego umiłowania książkowego minimalizmu największy wpływ miało patrzenie na ogrom książek pozostających w mieszkaniach i domach, gdy ich właściciele wyprowadzali się lub odchodzili z tego świata. Przy przeprowadzce książki są ciężkim (dosłownie) problemem, z każdym piętrem coraz cięższym. Czasem więc osoby, które mają się przeprowadzić decydują się na rozstanie z częścią książek. Gdy jakiś posiadacz książek umiera, wtedy jego bliscy muszą zająć się pozostawionymi przedmiotami, w tym książkami. Różna jest skala tego problemu w zależności od ilości książek, przywiązania do nich ich właściciela i przywiązania tych, którzy zostali do osoby, która odeszła. Jednym jest wszystko jedno, co się stanie z książkami, innym zależy, żeby książki trafiły w dobre ręce dla spokoju sumienia i z szacunku dla zmarłego. Różna jest ilość książek, które antykwariat ma ewentualnie przyjąć, ale dla takiej małej firmy jak nasza, każda ilość to duża ilość.

Minimalizm

Ostatnio przeczytałam dwie książki o szwedzkim stylu życia, który bardzo podziwiam: 


i

Nie ma złej pogody na spacer : tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci / Linda Akeson McGurk

Polecam obie. Pierwsza to wspomnienia i porady ponad 80-letniej Szwedki, która stara się pokazać, że przygotowywanie się do odejścia to normalna i naturalna sprawa. Takie przygotowanie się bardzo ułatwi naszym najbliższym uporządkowanie wszystkiego po naszym odejściu. Moim zdaniem powinniśmy myśleć o porządkowaniu wszystkich nagromadzonych w ciągu życia rzeczy nie tylko na starość, ale na co dzień. Zwyczajnie powinniśmy mieć w domach tylko to, co jest nam potrzebne. Ja akurat napatrzyłam się na ogromne ilości książek nagromadzone w domach wielu ludzi i z tym problemem pomagałam im sobie poradzić. Druga książka to pochwała przebywania na świeżym powietrzu, kontaktu z naturą i uczenia dzieci samodzielności. W moim odczuciu ta książka też dotyka problemu nadmiaru rzeczy, gadżetów w domach. Dzieci spędzając czas na dworze, z innymi dziećmi, np. w popularnych w Skandynawii przedszkolach otwartych (cały czas spędzają na dworze, posiłki jedzą pod wiatą) nie potrzebują tylu drogich zabawek, gier komputerowych, smartfonów.


Kupuj z rozwagą


Z uwagi na wszechobecne reklamy zachęcające do kupowania kolejnych dóbr i problem nadmiaru rzeczy w domach, postanowiłam  zachęcać naszych klientów do kupowania z umiarem. Kupujmy wtedy, gdy czegoś potrzebujemy. Nawet w przypadku książek trzeba zachować rozsądek. Zwykle dzielę książki we własnym księgozbiorze na te, które muszą być ze mną, na wyciągnięcie ręki, bo tak i już i na takie, które kiedyś były ważne, ale już nie muszę ich mieć. Książki to dobro kultury, uczą, bawią, cieszą, dostarczają wiedzy, rozrywki, pomagają poznać świat i warto je czytać, to jasne. Książki warto mieć w domu, bo domowa biblioteka to źródło rozrywki, pomoc w edukacji, porady kulinarne czy jakiekolwiek inne dla domowników. Ale książki lubią żyć, czyli być używane, czytane. Samo stanie książki na półce i nie sięganie po nią to tylko element wystroju i rodzaj dumy z posiadania. Nie ma w tym niczego złego i każdy niech robi, jak uważa. Pamiętajmy jednak, że każdą książkę, czy inny przedmiot z wyposażenia mieszkania będzie trzeba podczas przeprowadzki zapakować, przenieść, przetransportować, wnieść i umieścić w nowym miejscu. Książki (i inne przedmioty) trzeba też od czasu do czasu odkurzyć, podobnie jak regały, na których je przechowujemy. A gdy nadejdzie nasz czas (nie znamy dnia ani godziny) wszystkimi naszymi rzeczami ktoś będzie zmuszony się zająć. Kupujmy więc książki, najlepiej w kameralnych, lokalnych księgarniach, czytajmy, a gdy stwierdzimy, że już dostaliśmy od książki wszystko, czego chcieliśmy i nie musimy jej koniecznie mieć na półce, znajdźmy jej nowy dom, nowego właściciela. Książka będzie nam za to wdzięczna.


Nadzieja



Istnieje pewne rozwiązanie problemu nadmiaru rzeczy, w tym książek, które każdy może sam zastosować  na miarę swoich możliwości. Otworzyć antykwariat! W skali mikro może to być próbowanie sprzedaży w serwisach społecznościowych, grupach tematycznych, serwisach aukcyjnych lub ogłoszeniowych, organizowanie osiedlowych jarmarków, udział w pchlim targu. Jeśli niekoniecznie chodzi nam o zysk, to możemy oddać niepotrzebne książki do biblioteki lub na regały book-crossingowe. Jeśli chcemy spróbować swoich sił w prawdziwym handlu, to zakładajmy działalność gospodarczą, poszukajmy lokalu, zareklamujmy się i sprawdźmy, czy to nasza droga. Tak zrobił mój ojciec prawie 25 lat temu, gdy miał już za dużo swoich książek i przestały się mieścić w mieszkaniu. Założył antykwariat. 


sobota, 27 października 2018

22. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 25-28 października 2018 - Promocja czytania wśród dzieci. Przykład Szwecji. Panel z udziałem szwedzkich i polskich ekspertów

 
22. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 25-28 października 2018
Promocja czytania wśród dzieci. Przykład Szwecji. Panel z udziałem szwedzkich i polskich ekspertów.
Spotkanie moderowała Katarzyna Tubylewicz
Współorganizator: Polska Izba Książki

Jeśli dziecko nie jest zainteresowane tym, co proponujemy mu doczytania, to sprawdzamy czym się interesuje i na ten temat proponujemy mu np. Czasopisma. Od specjalistycznych czasopism może potem z łatwością przejść do książek.

W Szwecji bibliotekarze odwiedzają rodziców dzieci 6-miesięcznych i zachęcają do czytania, potem odwiedzają dziecko po 8 miesiącach, a na kolejne spotkanie zapraszają już do biblioteki.

Dzieci czytają, bo książka jest ciekawa. Co zrobić, żeby dzieci czytały? Dawać im ciekawe książki. Trzeba umożliwić dziecku dotarcie do książki, najlepiej w domu rodzinnym, z rodziną, przy stole. Zachęcić do czytania można też poprzez wspólne gry, zabawy.

Ktoś nas musi wychować do czytania i do przyjemności czytania. To obowiązek rodziców. W Polsce nie kojarzymy dorosłości z czytaniem. Według badań w Polsce kojarzymy dorosłość z piciem alkoholu, jazdą samochodem, samodzielnym mieszkaniem, samodzielnym wyjazdem na wakacje, ale nie z czytaniem. Czytania uczymy się od rodziców, rodziny. 80% osób deklarujących się jako czytające wskazuje, że w ich domach rodzice czytali, nie czytano w domach 13% takich osób. Zbadano, że osoby czytające mają czytających znajomych i odwrotnie: nieczytający rzadko mają znajomych, którzy czytają.

Na spadek czytelnictwa u dzieci najbardziej wpływają smartfony i tablety, które dają im rodzice. Żeby dzieci chciały czytać, muszą najpierw nauczyć się dobrze czytać, ze zrozumieniem. Ważne jest:
- wykształcenie w dzieciach elementu oczekiwania na rozwój akcji,
- do tekstu muszą być odpowiednio dobrane ilustracje,
- po przeczytaniu krótkiego fragmentu należy zrobić krótkie streszczenie przeczytanego tekstu
- należy stawiać pytania w tekście,
- po przeczytaniu pytać o uczucia osoby na ilustracji, na które odpowiedzi nie ma w tekście, a można je odczytać tylko z ilustracji lub z całości opowieści,
- dochodząc do trudnego fragmentu w tekście, zwalniamy tempo czytania
Projekt Fundacji Powszechnego Czytania to Recepta na Książkę. W USA wiele lat temu powstał projekt, w którym lekarze pediatrzy przepisywali dzieciom książki na receptę.

Projekt szwedzki: Biblioteka 10-13
Zauważono, że w wieku 10-13 lat dzieci/młodzież nie chcą odwiedzać bibliotek dla małych dzieci, chcą mieć osobne miejsce, tylko dla siebie. Powstały specjalne biblioteki, do których wejść mogły tylko dzieci/młodzież w wieku 10-13 lat. Rodzice, nauczyciele, starsze lub młodsze rodzeństwo musiało zostać przed biblioteką. Wnętrza tych bibliotek zostały odpowiednio zaprojektowane i wyposażone, tak żeby były atrakcyjne dla dzieci w tym wieku.

Projekt szwedzki: Biblioteka 6-latków (zerówkowa)
Każda zerówka ma mieć swoją biblioteczkę składającą się z 50 książek we własnej sali.

Żeby książka była atrakcyjne, rozwijająca dla dziecka musi być napisana prostym, zrozumiałym językiem, ale intryga, fabuła powinna być na wysokim poziomie, gdyż dzieci są dużo mądrzejsze niż nam się wydaje. Operują prostym językiem, ale ich myślenie jest bardzo rozwinięte.


















22. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowe 25-28 października 2018 - Niezależni wydawcy i niezależni księgarze – jak skutecznie współpracować ze sobą?

22. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 25-28 października 2018
Niezależni wydawcy i niezależni księgarze – jak skutecznie współpracować ze sobą?
Spotkanie moderowała Anna Karczewska
Organizator: Polska Izba Książki






Propozycje współpracy i problemy do rozwiązania:
1.       Prezentowanie nowych (a być może i dawniej wydanych) książek przez wydawców księgarzom. Informacja o książce miałaby docierać do księgarzy w formie filmów lub nagrań lub opisów poprzez gurpę na portalu społecznościowym
2.       Wspólne zamawianie książek przez kilka księgarń z jednej miejscowości od jednego wydawcy lub od kilku z jednej miejscowości
3.       Możliwości współpracy w zakresie organizowania spotkań autorskich i innych wydarzeń w księgarniach
4.       Dbanie o ofertę wydawnictwa w księgarniach – książki na bieżąco zamawiane, gdy się sprzedały, w zależności od zapotrzebowania i rozeznania księgarza
5.       Terminowe regulowanie należności przez księgarnie